fbpx

TuKokoszka Dziobała z dumą poleca post warzywno-owocowy, zwłaszcza na zasadach postu wg dr Dąbrowskiej. Sami niejednokrotnie pościliśmy, o czym z pewnością jeszcze napiszemy! Poszczą też nasi klienci, a niektórzy z nich mają ochotę podzielić się swoimi doświadczeniami!
Pomyśleliśmy, że to dobry pomysł, by ich relacje pojawiały się tu – na blogu!

Oto pierwsza z nich!

Pani Justyna jest w trakcie piątego tygodnia postu – wcześniej skorzystała również z opcji wprowadzenia, tzw. przygotowania do poszczenia. Poprosiliśmy panią Justynę o kilka słów na temat postu warzywno-owocowego – oto, co napisała:

post warzywno-owocowy

Pierwszy post

Moja przygoda z postem dr Dąbrowskiej rozpoczęła się parę lat temu. Nie mam pamięci do dat, więc nie napiszę kiedy. Ale może 7? 8 lat? Pamiętam, że pojechałam na post z Gosią – znajomą, która nie pamiętam, skąd przybyła i potem jej nie widziałam.

Ośrodek u Haliny. To ona mnie tam zabrała, bo już była na postach 😊 Pojechałam w dobrym zdrowiu, tyle tylko, że z nadwagą. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy trzeciego dnia postu zaczęły się pojawiać objawy z dzieciństwa (przypominające przebytą boreliozę). Przepłakałam z bólu całą noc i plułam sobie w brodę, że tu przyjechałam 😊

Pamiętam też, że pojawiły mi się hemoroidy, jako reakcja ozdrowieńcza, jak to się mówi na poście. To była majówka. Pobyt około tygodnia. Ten ból potem przeszedł.  Marzyłam o „snickersie”, pamiętam, jak dziś, że Gosia tłumaczyła, że nie wolno nawet jednego, bo przerwę proces 😊 W trakcie pobytu ból minął, ale ciągle byłam słaba. Kiedy wracałam do domu myślałam, że na pewno wrócę do jedzenia (przerwę post – przyp. redakcji TuKokoszka Dziobała), bo przecież w poniedziałek do pracy, a ja tam wciąż w ruchu.

post warzywno-owocowy efekty zalety

Powrót energii

Ale moje zdziwienie było ogromne, kiedy się okazało, że w poniedziałek rano obudziłam się z ogromną ilością energii! Wtedy pomyślałam, że to pociągnę 😊 do dziś nie wiem, jak to się stało, bo nie jestem fanką gotowania, ale pociągnęłam do października. [zdecydowanie za długo – 5 miesięcy postu mogło doprowadzić do fatalnych skutków. Maksymalny czas na post warzywno-owocowy to 6 tygodni! – przyp. redakcji TuKokoszka Dziobała].

Naprawdę nie byłam głodna, czułam się świetnie. Nie chciało mi się słodkiego. Schudłam chyba jakieś 18 kg, a skóra zrobiła mi się tak ładna, że kosmetyczki pytały, jakich preparatów używam.

W październiku pomyślałam, że muszę wrócić do jedzenia, bo zaczęło mi być coraz częściej zimno. Jakoś wtedy albo nikt nie mówił albo ja nie zwracałam na to uwagi, ale nie uważałam na wyjściu z postu – po prostu zaczęłam jakoś w miarę szybko jeść wszystko, co przedtem. No w miarę, bo na pewno potrawy miały inny smak. Nie smakowało mi już przetworzone jedzenie, Princessa kokosowa smakowała, jak mydło i kawy nie potrzebowałam codziennie. Ale trafiłam do lekarza medycyny chińskiej, który powiedział, że mam subtelne objawy ze strony wychłodzenia śledziony. Dodam tylko że nawet, jak gotowałam sobie jedzenie na poście, to w pracy jadłam je zimne, bo nie było, jak gdzie i kiedy odgrzewać. Myślę że to nie było dobre

Kolejne podejścia

Minął jakiś czas i do postu znów mnie pociągnęło. Byłam na wyjeździe tydzień, potem znów gdzieś tydzień, ale moje ciało nie chciało iść dalej. Swoją drogą, w międzyczasie poznałam pewnego bretarianina Mariusza, który powiedział, że to zimno, które mi się pojawiło to sygnał ze organizm przełączał się na wewnętrzne odżywianie.

Jak zwykle nie wiadomo, po której stronie racja 😊 Pani od medycyny chińskiej czy bretarianina 😊?

Post warzywno-owocowy z TuKokoszka Dziobała

Obecnie jestem znów na poście przez 42 dni. Służy temu kwarantanna i czasy wiruska 😊 A dodam jeszcze, że wyniki dot. boreliozy są ok. Tym razem trzeciego dnia bolały mnie znów biodra i jakby nerwy czy kości od wewnątrz, ale zdecydowanie w mniejszym natężeniu niż za pierwszym razem. Piątego dnia puchły mi, jakby stawy rąk i trochę się to powtarza, ale to tyle. Z cateringiem Tukokoszka Dziobała jest naprawdę ok 😊 z utęsknieniem czekam na pieczone warzywa i pieczone jabłuszka, zupkę z brokułów…i barszcz 😊 to chyba moje rarytasy 😊 trochę mam dość pomidorowych sosów. Ale generalnie jest ok, a Pani od zamówień jest kochana. Czuję się zaopiekowana. 😊 25 kwietnia będą 42 dni i…kolejny krok – albo na soki albo ku wychodzeniu – się okaże.

Trzymajcie kciuki 😊 Myślę, że taki post na wiosnę jest nam naprawdę bardzo potrzebny, choć, jak zawsze będę optować za opcją, żeby słuchać siebie i swojego ciała. Trzymajcie się zdrowo cieplutko i przy swoim ser duchu 😊

Pani Justynie bardzo dziękujemy za jej relację – cieszymy się, że możemy uczestniczyć w tym procesie! A Was zapraszamy do przeczytania o tym, jak powinno stosować się post warzywno-owocowy.

Stosujcie mądrze! Pysznego dnia!

TuKokoszka Dziobała

Wegański Catering | TuKokoszka Dziobała Facebook | TuKokoszka Dziobała Instagram

Kategorie: Relacje

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *